Samorząd i politycy wspierają nauczycieli

 Konferencja z udziałem Bartosza Arłukowicza i Joanny Kluzik-Rostkowskiej :: Fot: Magda Pater

Bartosz Arłukowicz, były minister zdrowia, i Joanna Kluzik-Rostkowska, była minister edukacji, przyjechali do Koszalina. Spotkali się ze studentami Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej i z przedstawicielami Związku Nauczycielstwa Polskiego. Posłowie Platformy Obywatelskiej wyrazili poparcie dla planowanego na kwiecień strajku nauczycieli. Strajkujących pedagogów popierają też władze miasta.

Według danych ZNP do sporu zbiorowego weszło ponad 85 proc. szkół, przedszkoli i placówek edukacyjnych. Za strajkiem w tych placówkach opowiedziało się od 85 do 90 proc. zatrudnionych tam nauczycieli i pracowników niepedagogicznych (w naszym województwie to prawie 84 proc.). Według Ministerstwa Edukacji Narodowej w ok. 71 proc. publicznych przedszkoli i w ok. 52 proc. szkół wszystkich typów nie przeprowadzono referendum w sprawie strajku. W samych szkołach ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych odsetek ten wynosi 62 proc. W poniedziałek, 25 marca, nauczyciele próbowali porozumieć się z wicepremier Beatą Szydło i minister edukacji Anną Zalewską podczas posiedzenia Rady Dialogu Społecznego, ale rozmowy zostały odłożone do 1 kwietnia. Nadal nie wiadomo, czy 8 kwietnia rozpocznie się strajk. Resort oświaty zapewnia, że większość placówek tego dnia będzie pracowała bez problemów, nawet jeśli do strajku dojdzie. Nauczyciele i pracownicy niepedagogiczni będą wtedy przebywać w miejscu pracy, ale nie będą wykonywać swoich obowiązków.


Bartosz Arłukowicz uważa, że podwyżka wynagrodzeń dla nauczycieli jest konieczna, by dobrze wykonywali swoją pracę. - Wspieramy protest nauczycieli, bo rozumiemy, dlaczego to robią – podkreśla poseł PO. – Apeluję do rodziców, sam mając dwójkę dzieci w wieku szkolnym, aby też poparli tych, którzy uczą i wychowują wasze dzieci. Nauczyciele ciężko pracują, muszą więc mieć warunki do tej pracy, czyli muszą dobrze zarabiać.

- W Koszalinie za strajkiem opowiedziało się ponad 90 procent nauczycieli, bez względu na to, czy nalezą do jakiegoś związku zawodowego, czy nie - informuje Joanna Kluzik-Rostkowska, posłanka PO. – Ostatnie podwyżki pedagodzy dostali w czasach rządów Platformy Obywatelskiej. Najwięcej zyskali nauczyciele z najkrótszym stażem pracy. Ale przez tyle lat wzrosła płaca minimalna i średnia, dlatego nauczyciele są obecnie w takiej sytuacji, jak przed tamtymi podwyżkami.

Zdaniem polityków PO pracownicy oświaty, także niepedagogiczni, zostali doprowadzeni do ostateczności przez reformy wprowadzane przez obecny rząd Prawa i Sprawiedliwości. Dlatego rząd obarczają winą za planowanie strajku, który może uniemożliwić przeprowadzenie egzaminów na koniec nauki w szkole podstawowej i gimnazjum.
Żądania nauczycieli dotyczące podwyżek płac popiera koszaliński samorząd. Władze miasta radzą rodzicom, co zrobić w dniu rozpoczęcia ewentualnego strajku, czyli 8 kwietnia. - Rozmawiamy z dyrektorami placówek oświatowych, aby jakieś placówki w dniu strajku przyjmowały dzieci pod opiekę - zapewnia Przemysław Krzyżanowski, zastępca prezydenta Koszalina. – Jednak prosimy wszystkich rodziców o zrozumienie dla nauczycieli. Uszanujmy ich protest. Ten dzień strajku im się należy, więc nie posyłajmy tego dnia swoich dzieci do przedszkoli i szkół. Proszę też pracodawców o wyrozumiałość dla rodziców, którzy ósmego kwietnia wezmą wolne, aby opiekować się swoimi dziećmi.

Warto przypomnieć, że co roku z budżetu Koszalina 260 mln zł to wydatki na utrzymanie placówek oświatowych. Z tej kwoty 160 mln zł miasto wydaje na wynagrodzenia nauczycieli, z czego 130 mln zł to subwencja oświatowa z budżetu państwa.

- Jeśli rząd przyzna nauczycielom podwyżkę o tysiąc złotych, to będziemy z naszego budżetu dokładać miesięcznie przynajmniej 350 złotych do pensji każdego nauczyciela, ale jesteśmy na to gotowi – deklaruje Przemysław Krzyżanowski.

(ejm)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Start