Miasto - Tygodnik Koszaliński

Główny bohater: Dominika Mrozowska

Dominika Mrozowska ::Fot:Mariusz Czajkowski

Do zespołu Bałtyckiego Teatru Dramatycznego dołączyła niedawno.

Miała zagrać tylko w „Burzliwym życiu Lejzorka”, ale bardzo szybko musiała wcielić się w kilka ról, w zastępstwie za inną aktorkę. Rodowita sandomierzanka. Zawodowego szczęścia szukała już w Krakowie, Białymstoku i  Lublinie.

Myślę „Koszalin”, widzę… może… morze.

Główna cecha mojego charakteru to… dla każdego coś innego.

Moja główna wada… zmienność, przewrotność.

Lubię… kocham, szanuję nie chcę, nie dbam, żartuję.

 

Boję się… zdarzeń, na które nie mam wpływu.

Kłamię… hm…

Czytam… z ręki.

Słucham… bliskich, mądrych, dobrych, ważnych dla mnie ludzi

Najlepiej odpoczywam… w tropikalnym klimacie, w objęciach, w domu.

Gdybym mogła cofnąć czas… byłabym cudotwórczynią.

Rola, której nie zapomnę… Czekam na nią.

Marzę… często.

Czujesz się już pełnoprawnym członkiem zespołu BTD?

Teraz już tak. Minął wystarczająco długi czas. Dobrze się tu czuję. Już zaczęłam się tu zadomawiać, znajduję znajomych, przyjaciół.

Co sprawiło, że postanowiłaś zamienić teatr w Lublinie na ten koszaliński?

W Lublinie byłam już pięć lat. To był mój pierwszy teatr po szkole. Z roku na rok czułam, że potrzebuję zmiany, że to nie jest moje miejsce. Z każdym rokiem osadzałam się tam, ale nie było mi za dobrze. Wiedziałam, że im dłużej będę zwlekać, tym będzie mi ciężej. Chciałam też uczyć się nowych rzeczy, dlatego potrzebowałam wyjazdu. W końcu nadszedł moment, w którym postawiłam wszystko na jedną kartę.

Ciężko było zastąpić aktorkę w spektaklach, które miały już swoją premierę?

Nie lubię zastępstw, bo wchodzi się w coś, co jest już postawione od początku do końca. Wiadomo, że dana rola została zbudowana przez kogoś, a gdy muszę go zastąpić, to będzie już inna postać. Dla mnie jest to zawsze trudniejsza praca i mniej ciekawa, niż tworzenie spektaklu od początku.

Serca najmłodszych zdobyłaś rolą „Calineczki”. Trudniej gra się dla dzieci?

Udział w spektaklu dla dzieci może być trudniejszy, niż dla dorosłych. Najmłodsi widzowie są o wiele „trudniejsi”, bo biorą wszystko „na stówę” i są najostrzejszymi krytykami. Tu nie ma oszustwa: albo się podoba, albo nie, albo wierzą, albo nie, albo zasną, albo zaczną dłubać w nosie, albo wyjdą do toalety, albo znajdą tysiąc innych powodów, żeby nie oglądać nudnego przedstawienia. Calineczkę bardzo lubię, bo staram się być po prostu dziewczynką. I dzieci to doceniają. Po spektaklu przychodzą, otacza mnie wtedy grupa fanów, podpisuję autografy.(śmiech)

Jaka była twoja droga do aktorstwa?

Nie była to równa droga. Wiedziałam, że chcę być aktorką, ale zaraz po maturze nie dostałam się do szkoły aktorskiej. Poszłam więc do studium aktorskiego w Krakowie. Tam byłam niecały rok, bo nie dostałam tam tego, czego chciałam. Zdawałam na filologię polską, na pedagogikę. Z tych kierunków nie byłam zadowolona.Znowu startowałam do szkół aktorskich i znów się nie udało. Zapisałam się do innego krakowskiego studium aktorskiego i po nim dostałam się do szkoły w Białymstoku. Trwało to długo i były momenty, kiedy się załamywałam, ale też nie wyobrażałam sobie, że mogłabym robić coś innego.

Musiałaś powalczyć o swoje marzenia.

Mój tata zawsze powtarza, że podziwia mnie za determinację. Starałam się walczyć: brałam udział w różnych amatorskich przedsięwzięciach, należałam do grup teatralnych.

Jaki typ postaci chciałabyś zagrać?

Zupełnie odbiegający od mojego charakteru i wyglądu. Dlatego sądzę, że trudno będzie mi taką rolę dostać, bo postać mogłaby być niewiarygodna. Zawsze mi się marzą czarne charaktery, mocne kobiety z ciemną stroną lub z problemami emocjonalnymi. Chciałabym zagrać brudną i poszarganą postać.

Rozmawiał: Marcin Napierała

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Główny bohater: Dominika Mrozowska