Miasto - Tygodnik Koszaliński

Wola suwerena

Polacy, jak wiadomo, prawie wszyscy, znają się na prawie, a szczególnie na polityce, sporcie i oczywiście na medycynie.

Sport dzisiaj pomijam, ale zajmę się medycyną, która w kraju naszym pięknym może się łączyć bez żadnego problemu z polityką. A polityka dzisiaj to schlebianie „woli i oczekiwaniom suwerena” – obojętnie, co pod tym określeniem, a może już związkiem frazeologicznym, się kryje.
Polak, znawca medycyny (liczby pojedynczej używam zgodnie z polską tradycją, np. nie łowi się dorszy a dorsza, nie sprzedaje się pomidorów a pomidora), doszedł do wniosku, że wie, jak powinno się potraktować wcześniaka urodzonego w szpitalu w Białogardzie, wie, jakie leki powinno się podać, a raczej czego podać nie należy, czym przemyć oczy noworodka wcześniaka, czy umieścić go w inkubatorze itd.

Znawca zapewne wie, że wcześniak, mniejszy niż noworodki donoszone, narażony jest na liczne niebezpieczeństwa. Jego ciało pokrywa meszek, a skóra jest czerwona i cienka – prześwitują przez nią drobne naczynia. Ponieważ tkanki podskórnej jest mało, skóra się marszczy (przypomina skórę starczą) i nie potrafi jeszcze zapewnić utrzymania stałej temperatury, dlatego wcześniaka powinno się umieścić w inkubatorze lub podgrzewanym łóżeczku. Jeszcze gorzej jest z oddychaniem. U większości wcześniaków stwierdza się zespół niewydolności oddechowej. Układ odpornościowy jest niewydolny, co zwiększa ryzyko zakażeń, a wczesne żywienie doustne (także karmienie piersią) może doprowadzić do wymiotów, martwicy lub sepsy, a w konsekwencji do śmierci.
To każdy znawca wiedzieć powinien, ale z wyłączeniem tych znawców, którzy wiedzą więcej i lepiej. Oni, np. pani Justyna Socha, określająca się jako liderka „Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Wiedzy o Szczepieniach Stop NOP”, doszła błyskawicznie do wniosku, że w Białogardzie stała się rzecz straszna, sąd podejmował decyzję w sprawie noworodka zamiast rodziców. Pani Socha zakrzyczała na portalu społecznościowym: „ALARM. PROTESTY W OBRONIE RODZIN!!! My rodzice przypominamy urzędnikom i żądamy przestrzegania Podstawowych Praw! Profilaktyczne zabiegi medyczne nie mogą być przymusowe. Zdrowie jest najcenniejszą wartością prywatną. Nie jesteśmy populacją ani stadem, jesteśmy wolnymi ludźmi. System jest dla ludzi, nie ludzie dla systemu. Dzieci należą do rodziny, nie do urzędników medycznych. Będziemy bronić rodziny, wolności i bezpieczeństwa naszych dzieci wszelkimi środkami. Nic i nikt nas nie powstrzyma!” (pisownia oryginalna).
Co można dodać do apelu pani Sochy? Nie bardzo wiem i dlatego jej słów nie skomentuję. Komentował natomiast sprawę wicemister sprawiedliwości w jednej z rozgłośni radiowych. Powiedział między innymi, że decyzja sądu była skandaliczna. Wnioskować z tego można, że do dymisji powinien się szykować sędzia Sławomir Przykucki, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Koszalinie, i rzecznik prokuratury Ryszard Gąsiorowski. Z historii wiadomo, że często za złe wiadomości obwinia się posłańców. Panie sędzio, panie prokuratorze! Wiedza nie jest ważna, podstawy podjęcia decyzji przez sąd – też nie. Ważna jest „wola i oczekiwania suwerena”, a także opinia pani Justyny Sochy: „Nie jesteśmy populacją ani stadem, jesteśmy wolnymi ludźmi”.
Andrzej Rudnik

 

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Wola suwerena