Miasto - Tygodnik Koszaliński

Nasze hospicjum rośnie

Kiedy powstał pomysł, żeby w Koszalinie stworzyć hospicjum z prawdziwego zdarzenia, mieszkańcy zaczęli pomagać. I od razu nazwali je „naszym” hospicjum. Placówka ma też inną nazwę - „Dar Serca”. Obie znakomicie odzwierciedlają, jak koszalinianie przyjęli działalność tej instytucji.

Nie da się zliczyć zbiórek, podczas których wykazali swoją hojność. To dzięki nim placówka działa i się rozwija. Ale potrzeby są znacznie większe, dlatego była konieczna jej rozbudowa. Ze środków unijnych udało się pozyskać dofinansowanie – to prawie cztery miliony złotych, milion, będący wkładem własnym, dołożono z jednego procenta.
Budowa trwa, ściany i dach już są. - Budynek jest właśnie wykańczany.

Zaplanowaliśmy w nim pomieszczenia dostosowane do naszych potrzeb – mówi Wojciech Gliński, dyrektor koszalińskiego hospicjum im. św. M. Kolbego. - Będą wydzielone izolatki z toaletami, taki jest wymóg ministra zdrowia. Przybędzie też zaplecze techniczne: magazyny sprzętu domowego, czyli tego, który wypożyczamy pacjentom – wymienia dyrektor. - Bo – przypomina – istnieje hospicjum stacjonarne i domowe.
Więcej miejsca w stacjonarnym hospicjum to większy komfort i dla pacjentów placówki, i dla ich rodzin. - Obecnie zdarza się, że na sali przebywa nawet czterech pacjentów, tego unikniemy, mając nowy budynek – zapewnia dyrektor.  - Chorych jest więcej, niż wymaga tego zapotrzebowanie – mówi Maria Okońska, prezes hospicjum. - Na miejsce w placówce czeka się dwa tygodnie do nawet miesiąca.
Placówka obecnie dysponuje 15 miejscami, z chwilą uruchomienia nowego budynku będzie ich 28.
Od 2 stycznia działa w placówce Poradnia Medycyny Paliatywnej. - Uruchomiliśmy są dla tych pacjentów, których stan jest ogólnie dobry, mogą sami do nas przyjść, w ramach opieki domowej przyjmujemy bardzo wielu pacjentów, ponad 100 procent więcej niż zakłada kontakt – mówi dyrektor.
Obecnie biura hospicjum mieszczą się przy ulicy Kasprowicza, po remoncie zostaną przeniesione na Zdobywców Wału Pomorskiego. Remont zgodnie z planem ma się zakończyć wiosną przyszłego roku, ale – jak oceniają wykonawcy – jeśli pogoda dopisze tak, jak dotąd, nowy budynek otwarty zostanie już jesienią.
W placówce sporo się dzieje przez cały rok, wydaje się, że pracujący tam lekarze, pielęgniarki i działający na rzecz chorych wolontariusze zrobili coś, co może wydawać się nie do zrobienia – obalili mit o miejscu, w którym zniża się głos i przemyka ukradkiem. Tu są wizyty przedszkolaków, którzy śpiewają piosenki, i przyszłych mistrzów fryzjerstwa, którzy dbają o wygląd pacjentów. Bo w działalność hospicjum zaangażowanych jest wielu mieszkańców. Warto pamiętać o placówce, odliczając 1 procent z podatku. (aw)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Nasze hospicjum rośnie