Miasto - Tygodnik Koszaliński

Oko

Nie lubimy jak ktoś wtrąca się w nasze życie. Komentowanie i ocenianie postępowania, nagrywanie, filmowanie, prezentowanie efektów na portalach społecznościowych to dzisiaj zjawisko powszechne. To nie lubimy czy lubimy? Lubimy jak dotyczy to innych, a nie lubimy jak dotyczy nas.
Technika wkradła się w nasze życie i zamieszała w umysłach młodych i starszych, wszystkich prawie. Prywatność, intymność, subtelność – przestają być cechami, które do niedawna uważane były za atrybuty nie tylko ludzi „dobrze wychowanych”.

Zaśmiewamy się więc, kiedy zobaczymy w internecie filmik, na którym rower prowadzi pijanego rowerzystę, do wody wpada dorosły, a najlepiej dziecko, a zwierzęta małe i duże popisują się mądrością i sprawnością. I jest dobrze, można się pośmiać, odstresować, podyskutować i dojść do wniosku, że sporo jest ludzi nie za bardzo rozgarniętych, a przynajmniej mniej rozgarniętych od nas.
Bywają sytuacje poważniejsze. Filmy pomagają w schwytaniu przestępców, łamiących przepisy drogowe, kradnących w sklepach, autobusach i innych miejscach publicznych. Kiedy staniemy się obiektem przestępczego działania mamy nadzieję, że zostaliśmy sfilmowani i wystarczy, że policjanci taki film obejrzą, zidentyfikują przestępcę, schwytają i odzyskają to, co skradziono. Jednak może nas spotkać nieprzyjemna niespodzianka. Kiedy mamy nadzieję na zobaczenie złodzieja, okazuje się, że kamera nie działała albo że to, co wisi pod sufitem, jest tylko atrapą.
Przekonała się o niedoskonałości „monitoringu” okradziona na koszalińskim dworcu pasażerka i przekonały się osoby tracące telefony komórkowe na schodach ruchomych jednego z centrów handlowych. W pierwszym przypadku okazało się, że kamery nie nagrywają, bo coś tam się zepsuło, a w drugim, że schody znajdują się w „martwej strefie”, gdzie oko kamer nie sięga, a wiedzą o tym złodzieje. Szkoda, że na dworcu nie informuje się o awarii, a w centrum handlowym nie ma napisów informujących o martwej strefie.
Wracam do stwierdzenia, że nie lubimy, jak ktoś się wtrąca w nasze życie. Nie zawsze. Kiedy nas okradają, chcielibyśmy być obserwowani, a jak się na przykład przewracamy to już nie bardzo.
Widziałem, jak w wielkim sklepie mężczyzna z wielkim zainteresowaniem „oglądał” cukierki wysypane na sporej tacy. Jednym okiem patrzył na cukierki, a drugim lustrował otoczenie. Kiedy doszedł do wniosku, że widzi więcej niż kamery, cukierki powędrowały do kieszeni. Kamera nie widziała, a może widzieć nie chciała. Takie życie. Nie lubimy jak ktoś się w nie wtrąca.
Andrzej Rudnik

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Oko