Miasto - Tygodnik Koszaliński

Wandale są wśród nas

   Przystanek przy skrzyżowaniu ul. Władysława IV i Kwiatkowskiego nie oparł się wandalom.  ::  Fot:   Mariusz Czajkowski

Pomalowane wiaty przystankowe, podpalone kosze na śmieci, zniszczone ławki i urządzenia na placach zabaw – wandale w Koszalinie wyładowują nadmiar energii na wiele sposobów.

Choć policja i straż miejska podkreślają, że to incydentalne przypadki, to lista napraw i wymian zdewastowanych elementów do najkrótszych nie należy.Problem z wandalami, choć nie spędza snu z powiek urzędnikom, do błahych nie należy.

– Najgorzej jest po weekendach – mówi Robert Grabowski, rzecznik prezydenta Koszalna i wymienia: – W wielu miejscach mamy poprzewracane kosze, wybite szyby na przystankach i zniszczone znaki drogowe.

Pan płaci, pani płaci
Usuwaniem szkód zajmują się pracownicy Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej oraz Zarządu Dróg i Transportu. – Trudno jednoznacznie określić, ile to kosztuje w skali całego roku – przyznaje Robert Grabowski. – Są to jednak pieniądze, które można by było wydać w inny sposób, z większym pożytkiem dla koszalinian.
Zapędy niektórych krewkich mieszkańców stopują znaki, informujące o tym, że teren jest monitorowany. Jednak, gdy w grę wchodzą wysokoprocentowe trunki, puszczają wszystkie hamulce. – Często dewastacji dopuszczają się młodzi ludzie pod wpływem alkoholu, a wtedy widmo bycia nagranym przez kamerę nie wydaje im się aż tak straszne – dodaje rzecznik prezydenta.  

Co niszczą wandale?
Wandale nie oszczędzili m.in. Parku Doświadczeń Clausiusa, znajdującego się w Sportowej Dolinie. Inwestycja, której pomysłodawcami byli uczniowie i nauczyciele koszalińskiego „ekonoma”, a która sfinansowana została z budżetu obywatelskiego, przetrwała zaledwie kilka dni.  
Urządzenia, umożliwiające w łatwy i przyjemny sposób poznanie praw fizyki oraz samodzielne przeprowadzenie prostych eksperymentów zostały zniszczone przez nieznanych sprawców. Ratusz zapowiedział wtedy, że w pobliżu parku zainstalowane zostaną kamery monitoringu – tak, żeby do podobnych wybryków nie dochodziło w przyszłości.  
Łupem wandali padały też elementy małej architektury, m.in. muszla św. Jakuba, która znajdowała się na górce przy ul. Podgrodzie czy mosiężne krzesełko reżyserskie, początkowo stojące przy budynku Centrum Kultury 105.
Regularnie niszczone są też wiaty przystankowe – te niedawno wymienione oraz te, które na wymianę czekają. – Mamy pobite szyby, m.in. na przystanku autobusowym u zbiegu ulic Zwycięstwa i Waryńskiego oraz przy ulicy Kwiatkowskiego – wymienia Robert Grabowski. Pomalowana sprayem została też nowa wiata zajezdni przystankowej na Rokosowie kilka dni po jej oddaniu. To samo zdarzyło się na przystanku vis-à-vis Centrum Kultury 105. – Każdy z tych przystanków to koszt od kilkunastu do 20 tysięcy złotych – podkreśla rzecznik prezydenta. – Wymiana szyby to także koszt kilku tysięcy złotych, więc sumując wszystkie te wydatki, robi nam się z tego całkiem poważna suma, obciążająca budżet miasta.

Złapani za rękę
Koszalińska policja nie jest informowana o każdym przypadku dewastacji mienia. – Zdarza się, że dzwonią do nas administratorzy budynków i mówią o zniszczeniach elewacji lub placów zabaw – podkreśla sierż. Beata Gałka z Komendy Miejskiej Policji. Na gorącym uczynku najczęściej łapani są młodzi ludzie. – Sprawcy często działają pod wpływem alkoholu albo silnych emocji, bo pokłócili się z partnerem i muszą na czymś wyładować swoją złość – wyjaśnia Beata Gałka i dodaje: – Czasem ponosi ich też fantazja albo chcą zaimponować swoim rówieśnikom.
Zniszczenie mienia o wartości nieprzekraczającej 525 złotych traktowane jest jako wykroczenie. Jeżeli starty przekroczą tę sumę, jest to przestępstwo, a wandalowi grozi nawet do pięciu lat za kratkami.
Koszalińska Straż Miejska zamiast o wandalach, najczęściej informowana jest o osobach zakłócających porządek publiczny. Chodzi przede wszystkim o tych, którzy spożywają alkohol na świeżym powietrzu, nagabują przechodniów, prosząc ich o pieniądze, załatwiają potrzeby fizjologiczne na zewnątrz i zachowują się głośno oraz wulgarnie. – Takich zgłoszeń mamy najwięcej – mówi Piotr Simiński, komendant Straży Miejskiej.
Za zakłócanie porządku publicznego funkcjonariusze ukarali w ubiegłym roku 875 osób, nakładając na nich mandaty o łącznej wartości blisko 103 tys. zł. – Zgłoszenia dotyczą przede wszystkim ulicy Dworcowej, parków miejskich oraz placów zabaw i to tam wysyłamy patrole piesze, zmotoryzowane, a latem rowerowe – dodaje komendant SM.

 

Aleksandra Barcikowska

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Wandale są wśród nas