Miasto - Tygodnik Koszaliński

Krajobraz po sztormie

        ::  Fot:   Magda Pater

Za nami pierwsze noworoczne zawirowania na morzu. Wiatr dochodził momentami nawet do 11 stopni w skali Beauforta. Jak zwykle, nie obyło się bez strat w starciu z żywiołem. Na szczęście w porównaniu do całego obwodu Ustronia Morskiego, szkody w obrębie Mielna i okolic nie są duże. Mimo to wymagają jednak odpowiedniego zaangażowania ze strony właściwych służb.

Straty ogółem
Ze wstępnych raportów Urzędu Morskiego w Słupsku dla obwodu Ustronia Morskiego, pod który podlegamy, wynika, że poniesiono straty w wysokości 1.520.000 zł. Największe koszty są związane z koniecznością naprawy uszkodzonego wału (1.400.000 zł). Inne zniszczenia to m.in.: 118 wywrotek drzew, 4 zjazdy na plażę, płoty, zatrawienie.
– W okresie zimowym zawsze są większe straty niż w jesiennym. Ostatni sztorm był w październiku, ale on nie spowodował takich szkód, straty były niewielkie. Ten styczniowy jednak jest dużo mocniejszy – mówi rzecznik Urzędu Morskiego w Słupsku, Anna Woś. Pracownicy liczą na to, że zdążą z naprawami do rozpoczęcia sezonu. Prace zostały podjęte w najwcześniejszym możliwym terminie.

Mielno i okolice
Inaczej, na szczęście, sytuacja wygląda w najbliższej okolicy. Plaże gminne Mielna obejmują aż 25 km, jednak tym razem żywioł był dla nich łaskawy. Największe z lokalnych zniszczeń dotyczą Łaz. Nie trzeba jednak tam zamykać lub wykluczać jakąkolwiek plażę. Nie są to też tak poważne szkody jak np. w Darłowie czy Kołobrzegu. Z ramienia Urzędu Miasta w Mielnie o plaże dba Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, który zajmuje się m.in. podsypywaniem piachu, uzupełnianiem płyt. – Jakoś nam się szczęśliwie udało, że ominął nas ten sztorm w sensie strat w tym roku. Promenada zdała na razie test odporności na taką siłę wiatru i taką siłę fali, bo plaży nie było. Ale też fale rozbijały się o takie betonowe pale. Nie zabierały czoła wydmy, więc po części można było chodzić jak po molo – mówi rzeczniczka Urzędu Miasta w Mielnie, Mirosława Diwyk-Koza.
Straty w tym roku wynoszą jedynie kilkadziesiąt tysięcy złotych (dla porównania – dwa lata temu było to ok. 300 tys. złotych). Mimo zalanej plaży w Mielnie, wystarczy tylko uzupełnić piach, czym można się zająć na bieżąco. – Ten sam sztorm, to samo morze, a jakoś nas oszczędziło. Przed sezonem te wszystkie przejścia są i tak kontrolowane i uzupełniane – dodaje Mirosława Diwyk-Koza.

Kto zapłaci za zniszczenia?
Mielno powinno uzyskać wsparcie od Urzędu Morskiego w Słupsku, który odpowiada za plażę i jej zabezpieczenie. Niestety, nie zawsze jest to możliwe, dlatego miasto stara się zawsze wygospodarować z własnych funduszy jakieś środki na tego typu potrzeby. Jak natomiast wygląda sytuacja z perspektywy Urzędu Morskiego w Słupsku? O pieniądze na takie nagłe przypadki instytucja musi zadbać samodzielnie, nie mając z góry żadnego funduszu, który pozwoliłby zabezpieczyć mu się finansowo na wypadek takich zdarzeń. Czy uzyska dodatkowe wsparcie od Ministerstwa Gospodarki Morskiej? Tego na razie nie wiadomo.

Żywioł kontra człowiek
W związku ze styczniowym sztormem trzeba myśleć także o bezpieczeństwie okolicznych spacerowiczów, którzy próbują wejść, gdzie się da, a czasem, gdzie się nie da. – Na pewno to wygląda spektakularnie, ale nie jest bezpieczne. Wchodzenie na falochrony czy podchodzenie blisko wody, bo jednak jakoś ona się wdziera na ląd, na całą plażę, jest ryzykowne. Już wchodzenie na falochrony czy ostrogi jest już w ogóle niebezpieczne – wypowiada się Anna Woś. – Powyżej 5 stopni w skali Beauforta taki sztorm powoduje zniszczenia. Urząd Miejski w Mielnie bez wątpienia jest przygotowany na sytuacje kryzysowe związane ze spacerowiczami, ryzykującymi w trakcie sztormu. Będąc świadkiem zależy zawiadomić policję lub straż miejską. W pogotowiu jest także sztab kryzysowy. Jak zapewnia Mirosława Diwyk-Koza, reakcje są szybkie. (at)

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Krajobraz po sztormie