Miasto - Tygodnik Koszaliński

Całoroczne kontra sezonowe

 Czy warto wymieniać opony? :: Fot: Magda Pater

Parę lat temu, kiedy sytuacja pogodowa na świecie była bardziej... stabilna obowiązywała niepisana zasada, że opony zimowe w samochodzie zakładamy po Uroczystości Wszystkich Świętych, a zmieniamy na letnie po Świętach Wielkiej Nocy. Nasz klimat serwował nam w tym okresie najpierw pierwsze przymrozki, potem pierwsze opady śniegu, zimę, a ostatnie przymrozki zapowiadały nadejście wiosny. Klimat zmienił się i poglądy na temat wymiany ogumienia w samochodach też.

Gumowy ambaras
Coraz częściej można natknąć się na publikacje sugerujące, że jazda przy użyciu jednego rodzaju opon przez cały rok ma sens, a „obowiązkowa” do tej pory wymiana to nabijanie kasy koncernom oponiarskim. Temat pogłębił się, kiedy na rynku pojawiły się opony nazywane wielosezonowymi, całorocznymi lub całosezonowymi. Kierowcy dyskutują na ten temat nieskończenie, wymiana prawnie nie jest nakazana, brak dostosowanych do panującej aury opon nie grozi karą. Nic dziwnego, że pojawiły się głosy sugerujące bezcelowość posiadania dwóch kompletów ogumienia w sytuacji, kiedy „zimy ostatnio niegroźne i bez śniegu”. Odwieczne zasady głoszące, że parametry, budowa i skład opon zimowych różnią się od tych charakteryzujących letnie, że „te” mają lepszą przyczepność w miesiącach zimnych, a „tamte” w miesiącach ciepłych, znikają pod naporem sugestii coraz bardziej odważnie polemizujących z tymi zasadami specjalistów i „specjalistów”. Nowe publikacje głoszą, że w większości auta jeżdżą po drogach raczej odśnieżanych, gdzie widoczny jest asfalt, a na nawierzchnię wysypywana jest odpowiednia mieszanka, która skraca drogę hamowania. Istnieją publikacje, które sugerują wprost, że tylko przedstawiciele handlowi lub inne osoby, które z racji wykonywanego zawodu przemierzają dalekie trasy, powinni stosować naprzemiennie „zimówki” i letnie. „Reszta może jeździć na jednym zestawie cały rok, a na wielosezonowych/ całorocznych/ całosezonowych to już w ogóle jak najbardziej”.

Nie od dziś wiadomo, że użycie argumentu finansowego to ciężkie działo, które zawsze trafia do kierowców. „Oczywiście, wymiana opon pociąga za sobą spore koszty, ale świadomość, że w ten sposób kupujemy sobie bezpieczeństwo, sprawia, że szeroko otwieramy nasze portfele. Po pierwsze musimy mieć dwa komplety 4 kół lub opon (od kilkuset złotych wzwyż), dwa razy do roku musimy je wymienić (od kilkudziesięciu złotych wzwyż) a niektórzy ponoszą dodatkowy koszt ich przechowania – nawet jeśli za to nie płacimy, to i tak gdzieś je trzymać trzeba. Dodatkowo dwukrotne w ciągu roku ściąganie gum z felg obniża ich trwałość” - pisze na www.fakt.pl Tomasz Bodył i jest to jak najbardziej prawdziwe podsumowanie.

W lamelach siła
Zanim jednak ochoczo zabierzemy się do kupna opon dobrych na każdą aurę, zastanówmy się, czy nie sprawdzi się porzekadło, że „jak coś jest do wszystkiego, to jest tak naprawdę do niczego”.

Andrzej z Koszalina używa właśnie ogumienia „uniwersalnego”. Na decyzję trochę wpływ miał przypadek. - Miałem nałożone w aucie opony całoroczne, ale zamówiłem zimowe w internecie – opowiada kierowca. - Była końcówka roku, miałem zaplanowany wyjazd do Norwegii. Zamówione ogumienie nie doszło, a wyjechać musiałem. Jeździłem na wielosezonowych i w kraju, i w Norwegii, gdzie aura jest bardziej sroga. Dałem radę – mówi, ale przyznaje również: - Zimówki są o niebo lepsze, bardziej przyczepne, krótsza jest droga hamowania. Jeśli ktoś ma taką możliwość, to doradzam wymiany sezonowe.

Andrzej Borucki jest właścicielem zakładu świadczącego usługi wulkanizacyjne od wielu lat. Pytamy go: czy wymieniać opony, pomimo faktu, że zimy w naszym regionie srogie nie są? Odpowiedź: - Jak najbardziej. Opona letnia nie posiada lameli*, a to jest ogromnie istotne podczas jazdy, hamowania i przy ruszaniu. Latem natomiast opona zimowa jest zbyt śliska i po prostu głośna.

A co o wielosezonowym/całorocznym ogumieniu myśli właściciel zakładu wulkanizacyjnego? - Jeśli ktoś rocznie pokonuje między 5 a 6 tysięcy kilometrów, nie wybiera się w góry, to mógłby na takich oponach jeździć. Prywatnie bym ich nie nałożył. Mało tego. Mam klientów, którzy pojeździli na całorocznych i wrócili do mnie z prośbą montaż zimówek, bo te uniwersalne miały słabą przyczepność.

* Lamele - drobne, równoległe do siebie nacięcia na bieżniku opon zimowych, które pomagają lepiej zahaczać o gładkie ośnieżone lub oblodzone powierzchnie, zwiększając jednak zużycie opony i pogarszając przyczepność na zarówno suchym, jak i mokrym asfalcie.

Radosław Czerwiński

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Całoroczne kontra sezonowe