Miasto - Tygodnik Koszaliński

Sucho wszędzie, ale… nie u nas

 Regularne picie wody ma kluczowe znaczenie :: Fot: Magda Pater

Popękana ziemia, żółta trawa to nieprzyjemne widoki, które często się powtarzają o tej porze roku. Niedobór wilgoci jest niebezpieczny dla ludzi, zwierząt i roślin. Susza jest jedną z klęsk żywiołowych. Nasz region szczęśliwie omija, ale to nie znaczy, że możemy marnować wodę. Mimo że Polska leży w umiarkowanej strefie klimatycznej, a jej teren przecinają liczne rzeki, stan nawodnienia jest bliski krajom afrykańskim. Woda staje się u nas towarem wręcz deficytowym, którego trzeba używać rozsądnie, czyli oszczędnie.

Ludzki organizm w większości składa się ze związku chemicznego H2O. Bez niego nie mógłby normalnie funkcjonować. Picie, nawadnianie się, to jedna z podstawowych czynności fizjologicznych. Niestety, wielu z nas ją zaniedbuje lub zaspokaja niewłaściwe. Najlepsza dla naszego organizmu, czyli naszego zdrowia, jest czysta, niegazowana woda. Każdy z nas powinien dostarczyć jej przynajmniej półtora litra dziennie, a resztę zapotrzebowania na płyny uzupełnić owocami, niesłodzonymi sokami, herbatą czy zupą.

Odwodnienie jest niebezpieczne zwłaszcza dla takich organów jak serce i mózg. Pierwszą jego oznaką dla organizmu jest… odczuwanie pragnienia. Płyny, które tracimy m.in. przy oddychaniu i poceniu się, najlepiej uzupełniać często, małymi łykami. Niedobory wody są szczególnie groźne dla dzieci i ludzi starszych, a ci często pić nie chcą, bo nie czują takiej potrzeby. W czasie wysokich temperatur na zewnątrz zapotrzebowanie naszego organizmu na wodę zwiększa się. Dlatego warto mieć przy sobie butelkę z wodą, a w domu często sięgać po tę w kranie. Więcej powinny też pić osoby z podwyższoną temperaturą ciała oraz mające biegunkę.

 

Nie wszyscy rolnicy narzekają na suszę
O tym, jak jest cenna, świadczą skargi rolników, narzekających na wywołane suszą słabe plony, co przełoży się na wyższe ceny żywności w kolejnych latach. W naszym województwie meteorolodzy notują suszę rolniczą wśród zbóż jarych, zbóż ozimych, krzewów owocowych, truskawek, roślin strączkowych, kukurydzy na ziarno, kukurydzy na kiszonkę, drzew owocowych, warzyw gruntowych, tytoniu, buraka cukrowego, ziemniaka i chmielu. Pod względem suszy w uprawach buraka cukrowego województwo zachodniopomorskie zajmuje czwarte miejsce na sześć województw dotkniętych suszą w tym obszarze. Nie jest dobrze też w przypadku upraw krzewów owocowych, ale tu klęską dotkniętych jest czternaście z szesnastu województw. Pod względem zasięgu suszy w uprawach roślin strączkowych i zbóż jarych nasze województwo znalazło się na piątym miejscu wśród czternastu województw. W innych uprawach jesteśmy na jeszcze dalszych pozycjach. Dlatego do Oddziału Krajowego Ośrodka Wspierania Rolnictwa rolnicy nie zgłaszają się z wnioskami o odszkodowania.

– Do nas skargi na suszę nie docierają – informują przedstawiciele tej instytucji. – Słyszymy za to od niektórych rolników, że ten rok jest bardzo dobry, jeśli chodzi o plony. Prawda jest taka, że dużo zależy od samego rolnika. Nie wykluczamy jednak, że we wrześniu, czyli po podsumowaniu tegorocznych żniw, zgłoszą się do nas rolnicy, którzy ponieśli jakieś straty z powodu suszy. Pomoc dla rolników poszkodowanych przez niedobór opadów, zapowiada, jak co roku, Ministerstwo Rolnictwa. Dotacje, zwolnienia z czynszów dzierżawnych, pomoc w spłacie kredytów, umorzenie składek lub rozłożenie ich płatności na raty to tylko niektóre z form wsparcia dla producentów żywności. Szczegółowe informacje na ten temat są dostępne na stronie internetowej: www.gov.pl/web/rolnictwo/susza-formy-pomocy.

Lasy jeszcze bezpieczne
W lasach nadzorowanych przez Nadleśnictwo Karnieszewice zagrożenie pożarowe nie jest na tyle duże, aby trzeba było wprowadzić zakaz wstępu. Zgodnie z przepisami tego rodzaju ograniczenie z powodu zagrożenia pożarowego wprowadza nadleśniczy wówczas, gdy przez pięć kolejnych dni wilgotność ściółki nie przekracza 10 proc. W całym naszym województwie zagrożenie pożarowe jest małe lub średnie. Nie oznacza to, że w lasach można zachowywać się nieodpowiedzialnie, paląc ogniska czy rzucając w ściółkę leśną niedopałki papierosów.

Pomysły na gromadzenie wody
Przyczyną występowania coraz częstszych i większych niedoborów wody na terenie Polski jest nie tylko niewystarczająca ilość opadów. Suszę powoduje także zbyt niski poziom zatrzymywania wód spływających rzekami do morza. Obecnie gromadzimy i przetrzymujemy przez dłuższy czas ok. 4 mld m sześc. wody, czyli ok. 6,5 proc. objętości średniorocznego odpływu rzecznego. Jednak to zdecydowanie za mało, by m.in. przeciwdziałać skutkom suszy. Dlatego rząd, a zwłaszcza Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, pracuje nad sposobami zwiększenia tych zasobów. Jednym z nich jest Program Rozwoju Retencji, który ma być prowadzony w latach 2021-2027, a jego koszt obliczany jest na 14 mld zł, z wykorzystaniem dotacji w przyszłej perspektywie finansowej Unii Europejskiej. Dzięki niemu za osiem lat współczynnik gromadzenia wody ma się zwiększyć o ponad połowę wobec obecnego i wynieść ok. 15 proc. wody. Jego najważniejsze cele to przeciwdziałanie powodziom i suszom, gromadzenie wody na potrzeby ludności i przemysłu, utrzymanie żeglowności rzek, rozwój hydroenergetyki, wykorzystanie wody w celach irygacyjnych, rozwój turystyki i rekreacji wodnej. Program zakłada m.in. budowę 94 nowych zbiorników retencyjnych, przebudowę niektórych tzw. suchych zbiorników, czyli przystosowanych do przyjmowania fali powodziowej - na zbiorniki „mokre”, które w razie powodzi gromadzą wodę, a w przypadku suszy ją spuszczają. Ma też ułatwić budowę małych zbiorników do 1000 m kw. bez pozwoleń wodnoprawnych i renaturyzację rzek i mokradeł. W każdym województwie odbędą się także konsultacje społeczne z udziałem przedstawicieli administracji rządowej. W naszym województwie mają powstać niemal za 12 mln zł zbiorniki na ciekach Łabędzie Bagno, Ina i Radew. Program zakłada też odbudowę urządzeń małej retencji w celu utrzymania bioróżnorodności ekosystemów wodnych m.in. na terenie Pojezierza Kaszubskiego i Borów Tucholskich, której koszt szacowany jest na 2,2 mln zł.

 

Ewa Marczak

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Sucho wszędzie, ale… nie u nas