Miasto - Tygodnik Koszaliński

Nobel literacki dla Polki

 KBP :: Fot: Magda Pater

- Jak tylko dowiedziałem się o Noblu dla Olgi Tokarczuk, wysłałem do magazynu zamówienie, by zrobić wystawkę – opowiadał w piątek, 11 października, Piotr Świerczyński, bibliotekarz w wypożyczalni Koszalińskiej Biblioteki Publicznej. – I jeszcze ich nie dostałem, a już były pierwsze zamówienia internetowe czytelników.

Wystawki nie ma, bo nie ma książek. - Zniknęły w ciągu czterech godzin – dodaje bibliotekarz. - Wszystkie, a mamy ok. 25 tomów różnych tytułów. Stoi więc tylko zdjęcie. My zaś mamy kolejkę. Najwięcej chętnych czeka na „Biegunów” i „Księgi Jakubowe”, ale i przedtem to były dwie najczęściej wypożyczane jej książki.
Puste półki…
Idziemy do czytelni, gdzie pisarka ma swoje miejsce, zajmując prawie połowę półki na regale. I tu też pusto, wypożyczono wszystko. W oknach księgarń koszalińskich także szybko pojawiły się wystawki dostępnych książek noblistki. I równie szybko… zniknęły. Po prostu je wykupiono. W księgarniach wysyłkowych od pierwszego dnia, czyli czwartku 10 października, książki Olgi Tokarczuk były najczęściej oglądane, i to bez względu na formę – papierową czy audiobooki. Poszły wszystkie. Małgorzata Antosiewicz, starszy księgarz w księgarni Mole Mole w galerii Emka, natychmiast zrobiła wystawkę. - Po godzinie 15, w czwartek 10 października, nie miałam ani jednego tomu. A było ponad 30 – mówi. - Został nam jeden audiobook „Prawieku” i tylko dlatego, że nie odebrano zamówienia. Byli nawet klienci, którzy wzięli po jednym egzemplarzu każdej książki Tokarczuk.
Kto nie zdążył, musi czekać teraz na dodruk. Najszybciej, jak zapowiadają księgarze – po 1 listopada.

Świętowanie Nobla
Jak poza wystawkami świętowano nagrodę dla polskiej pisarki? Otrzymała natychmiast gratulacje od najwyższych władz państwowych – prezydenta RP i premiera. We Wrocławiu, gdzie pisarka mieszka, do niedzieli pasażerowie miejskiej komunikacji mogą jeździć bez biletu, pod warunkiem, że mają przy sobie jakąkolwiek książkę noblistki. A w koszalińskiej książnicy jeszcze do jutra (19 października) można się podpisać pod listem gratulacyjnym, który zostanie do pisarki wysłany w imieniu pracowników biblioteki i jej czytelników.

Tokarczuk w Koszalinie...
Pisarka gościła w 2015 roku w Koszalinie. Było to spotkanie promujące wydane wówczas „Księgi Jakubowe”. Pamięta je doskonale Małgorzata Antosiewicz. - Pracowałam już w tym zawodzie, ale na spotkanie poszłam najzupełniej prywatnie – opowiada dzisiaj, nadal wzruszona. - Siedziałam i słuchałam jak zaczarowana. To było niezwykłe spotkanie, ze wszystkim, co mówiła, a mówiła w dodatku pięknie, zgadzałam się. Byłam szczęśliwa, że poznałam tak mądrą kobietę. To, jak pisze i co mówi, jest takie spójne. A teraz jestem dumna. Niestety, nie zadbałam, by zdobyć autograf, tego żałuję, nie tylko dlatego, że teraz to noblistka.

… i w Bielefeld
Mieszkańcy niemieckiego miasteczka Bielefeld to dopiero mieli szczęście! Olga Tokarczuk jechała do tej miejscowości na spotkanie autorskie ze studentami, jedno z dziesiątków, jakie odbywa. Na autostradzie, jak mówi „pośrodku niczego” dowiedziała się, że właśnie jej przyznano literacką nagrodę Nobel 2018. I już jako noblistkę powitali ją mieszkańcy Bielefeld. Zjechali się także fotoreporterzy. Bo świeżo upieczona laureatka nie odwołała wydarzenia. To „zwykłe” spotkanie stało się więc historycznym, pierwszym po decyzji Komitetu Noblowskiego.

Mówi o świecie
Skąd takie ogromne i natychmiastowe zainteresowanie? Nagrodę dostała pisarka znana doskonale każdemu szanującemu się molowi książkowemu. Olga Tokarczuk to nie pomnik, nie szacowna autorka, dostarczająca emocji głównie recenzentom. Znana jest tym, którzy czatują na nowe pozycje współczesnej literatury i którzy o książkach piszą na forach poświęconych czytelnictwu, rozmawiają o nich z innymi molami. Jej spotkanie w ramach Akademii Sztuk Przepięknych na ostatnim festiwalu Pol'and' Rock zgromadziło mnóstwo uczestników imprezy, którzy z uwagą słuchali, co ma do powiedzenia o swoim pisarstwie, ale także o otaczającym świecie, o tym, jak żyć w zgodzie ze sobą i innymi, mimo ich odmienności.

Jak jest znana i przede wszystkim czytana? Sama przytacza anegdotę. Spotkała się kiedyś po wielu latach niewidzenia z koleżanką szkolną. Na Nowej Zelandii, w małej wsi. Na pytanie koleżanki, co robi, odparła, że jest pisarką, dość znaną. - To sprawdzimy – odparła ta i poszły do miejscowej biblioteki. A tam bibliotekarka mówi: - Tokarczuk? Mamy. Jaki tytuł podać? Książki Olgi Tokarczuk tłumaczone są na ponad 20 języków. Są wśród nich tak oczywiste, jak angielski, niemiecki czy francuski, ale też np. albański, fiński, hinduski, kataloński i macedoński.

Historia nagrody
Dotychczasowi polscy laureaci tej nagrody to Henryk Sienkiewicz, Władysław Reymont, Czesław Milosz i Wisława Szymborska. Ta ostatnia dzieliła swoje życie na przed i po „tragedii sztokholmskiej”, bo jej życie się mocno zmieniło. Olga Tokarczuk na razie zapowiada, że w najbliższym czasie zaszyje się gdzieś, by skończyć książkę, którą ma na stole.

Najmłodszym laureatem nagrody był Rudyard Kipling (42 lata), najstarszą – Doris Lessing, która w chwili wyróżnienia miała 88 lat. Dwóch pisarzy nie przyjęło nagrody – to Jean-Paul Sartre oraz Boris Pasternak, który jednakże nie uczynił tego do końca z własnej woli. Bob Dylan początkowo się nad przyjęciem zastanawiał, ale ostatecznie przyjął i nawet przygotował obowiązkowy wykład. W latach 1940-1943 nagrody literackiej nie przyznawano. Nie przyznano także w ubiegłym roku, aby jej nie deprecjonować. Z powodu skandali obyczajowych skład Komitetu Noblowskiego się zmienił i postanowiono w tym roku przyznać nagrody za 2018 oraz za 2019 r. Tę drugą otrzymał austriacki dramaturg Peter Handke. Przyznano ją dotychczas 116 osobom. Najczęściej nagradzani byli pisarze tworzący w języku angielskim, francuskim i niemieckim. Ponad połowa to prozaicy. Olga Tokarczuk jest zaledwie 15. kobietą w tej stawce. I drugą Polką!

Dodajmy, że pomysłodawcą oraz fundatorem jest Alfred Nobel, który testamentem z 1895 roku ustanowił fundację przyznającą nagrody literackie od 1901 roku. Miały trafiać w ręce osób, które „stworzą najbardziej wyróżniające się dzieło w kierunku idealistycznym”. Nobel wskazał też Akademię Szwedzką, jako organ przyznający nagrody. Akademia po pewnym wahaniu zadanie przyjęła i utworzyła Komitet Noblowski, składający się z 4-5 osób. Do Akademii można zgłaszać wnioski w sprawie wyróżnień. Prawo takie mają członkowie tej akademii i innych o podobnym charakterze, uniwersyteccy profesorowie filologii czy literatury, laureaci nagrody, przewodniczący stowarzyszeń odpowiedzialnych za twórczość literacką w poszczególnych krajach. Termin to 31 stycznia kolejnego roku. Motywacja nie jest wymagana, bo akademicy mają do dyspozycji bibliotekę noblowską, gdzie mogą się zapoznać z twórczością proponowanych do nagrody autorów. Jej zbiory liczą ponad 200 tys. woluminów w różnych językach. Komitet nominuje 5 osób, a we wrześniu i w październiku członkowie akademii po dyskusjach, w głosowaniu większościowym wybierają jednego laureata. Nominacje są tajne przez 50 lat.

Sztokholm, 10 grudnia
Olga Tokarczuk nie wzięła się znikąd. Choć prywatnie jest feministką, wspiera obrońców środowiska i praw zwierząt, bierze udział w paradach równości i głosi prawo każdego do odmienności, laury zbiera za pracę literacką. I to od samego początku, od debiutu powieściowego w 1993 roku. Pięciokrotnie otrzymała nagrodę Nike od czytelników, w ub.r. - Nike od jurorów. Powieść „Bieguni” zdobyła nagrodę The Man Booker International Prize 2018, a w lipcu br. za „Księgi Jakubowe” otrzymała nagrodę Laure-Bataillon dla najlepszej książki przełożonej na język francuski.

Polska pisarka już potwierdziła, że nagrodę odbierze i 10 grudnia przyjedzie do Sztokholmu. Ceremonia odbywa się zawsze w rocznicę śmierci Alfreda Nobla. W tym samym dniu w Oslo wręczana jest Pokojowa Nagroda Nobla. Czy pisarka będzie mieć charakterystyczną dla siebie fryzurę z dredów, nie wiadomo, wiadomo za to, że wygłosi tradycyjny odczyt noblowski, obowiązek każdego laureata. Otrzyma zaś z rąk króla Szwecji Karola XVI Gustawa złoty medal ze swoim imieniem i nazwiskiem, napisem ACAD SUEC (Akademia Szwedzka) oraz podobizną fundatora i dyplom wykaligrafowany po szwedzku. Laureatka otrzyma także 9 mln koron (ok.780 tys. euro). Nagroda jest zawsze w tej samej wysokości dla laureatów w każdej dziedzinie. Ceremonię kończy bankiet w ratuszu w Sztokholmie, z udziałem króla, tego samego, który w 2006 roku gościł Wisławę Szymborską i z którym poetka, ku zgrozie zebranych, wypaliła papieroska po kolacji.

Do książek!
Miejmy nadzieję, że ten Nobel rozbudzi chęć czytania w wielu nowych osobach, że ci, którzy książki teraz kupili nie postawią ich na półki, by „mieć”. - To nie jest trudna lektura – mówi Małgorzata Antosiewicz. – Choć raczej dla wymagających czytelników. Sama przymierzam się do „Biegunów” i odkładam. Każda książka ma swój czas i czasem trzeba poczekać. Dla tych, którzy chcą zacząć przygodę z prozą Olgi Tokarczuk, proponuję na początek „Prowadź swój pług przez kości umarłych”.

Akademia szwedzka tak uzasadniła nagrodę dla Olgi Tokarczuk: „Za narracyjną wyobraźnię, która z encyklopedyczną pasją reprezentuje przekraczanie granic, jako sposób na życie.” Kto już zna książki pisarki - nie może się z tym nie zgodzić. A kto dopiero zamierza wejść w jej światy, niech się trzyma, bo będzie się działo!

Dana Jurszewicz

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Nobel literacki dla Polki