Miasto - Tygodnik Koszaliński

Urzędnicy Biedronia będą pedałować

   Robert Biedroń   ::  Fot: Mariusz Czajkowski

Prezydent Słupska Robert Biedroń złożył wizytę w Koszalinie, na zaproszenie Klubu Krytyki Politycznej spotkał się z mieszkańcami w Koszalińskiej Bibliotece Publicznej.

Sala wypełniona była do ostatniego miejsca. Większość chciała się przekonać, czy wizje rozwoju Słupska są realne i czy część pomysłów da się przenieść na nasz lokalny grunt.
Robert Biedroń dotąd znany był jako poseł o odważnych poglądach. Należał do klubu Twojego Ruchu, choć sam członkiem tej partii nigdy nie był.

Zdecydował się wystartować w ubiegłorocznych listopadowych wyborach samorządowych. Jego kampania, jak sam mówi, przede wszystkim polegająca na spotkaniach z mieszkańcami dała efekt: w drugiej turze uzyskał 57% głosów, pokonując kandydata Platformy Obywatelskiej Zbigniewa Konwińskiego.

Zebranych na spotkaniu interesował pomysł Roberta Biedronia na oszczędności w mieście. Słupsk ma 450-milionowy budżet, z czego zadłużenie wynosi aż 300 mln zł.

Były poseł zaczął zaciskanie pasa od siebie – radni, na jego wniosek, obniżyli pensję prezydenta z ponad 12 tys. zł (tyle zarabiał jego poprzednik Maciej Kobyliński) do 10 tys. zł.

– Zarabiam tyle, co biedny wójt biednej gminy – żartował.Potem przyszły kolejne oszczędności: rezygnacja z limuzyn (do Koszalina przyjechał własnym autem, po Słupsku porusza się rowerem lub miejską komunikacją), zmniejszenie liczby członków rad nadzorczych w spółkach, obniżenie wynagrodzeń ich zarządów. – Jeden z prezesów zarabiał dwa razy tyle co ja!

Pomysły Roberta Biedronia wywoływały fale oklasków. Zdaniem koszalinian wiele z nich można zrealizować i w naszym mieście. – Zlikwidowałem Agencję Promocji Regionalnej „Ziemia Słupska”. Ci ludzie nie mieli żadnego pomysłu na promowanie naszego miasta, robili jakieś „oldskulowe” badziewie – krytykował. – Agencja dysponowała rowerami dla turystów, ale w ogóle nie były używane. Teraz, gdy zlikwidowałem urzędnikom dodatki za używanie prywatnych samochodów i zabrałem limuzyny, mam nadzieję, że zaczną pedałować na tych rowerach.To demoralizujące – tłumaczył.

Robert Biedroń nie rozumie animozji między Koszalinem a Słupskiem. Jak mówi, były one wyraźnie odczuwalne na niedawnym meczu koszykarzy AZS Koszalin z Czarnymi Słupsk. Zdaniem prezydenta, bardzo wiele nas łączy. Na przykład problem budowy aquaparku.

– Każda władza buduje sobie mauzoleum – skwitował.Zdaniem Biedronia trzeba szukać lekarstwa na ucieczkę młodych ludzi do dużych metropolii.

– Gdybym miał kiepskie wykształcenie, nie miał oferty kulturalnej – sam bym chciał wyjeżdżać. Tylko prawdziwi patrioci lokalni chcieliby zostać w takim mieście – tłumaczył. – Musimy odkrywać potencjał będący w naszych miastach.

Zdaniem prezydenta Słupska trzeba położyć większy nacisk na to, by szkoły kształciły w kierunkach, na które zapotrzebowanie składają przedsiębiorcy.– W Słupsku jest duża fabryka butów, niektórzy nawet o tym nie wiedzą – mówił

– Bardzo się zdziwiłem, gdy dowiedziałem się, że w dziale kreatywnym nie ma nikogo ze Słupska, a są ludzie z Polski i spoza niej.

Robert Biedroń chciałby, żeby jego miasto zasłynęło w kraju z otwartości na różne formy kultury. Zapowiedział, że nie będzie zakazywać wydarzeń, które gdzie indziej są uznawane za obrazoburcze. – Mamy w Słupsku 25 poniemieckich schronów, 24 z nich są zasypane – mówił. – Chciałbym oddać je artystom, żeby mieli tam swoje pracownie, niech dzieje się tam alternatywna kultura.

Wkrótce właśnie w Słupsku odbędzie się Pomorski Kongres Kultury. Dlaczego ludzie z całej Polski nie mieliby do nas przyjeżdżać na przykład do teatru? Tak się przecież dzieje w przypadku Wałbrzycha czy Legnicy.

Pytany o ścieżki rowerowe, Robert Biedroń mówił o tym, że są one – podobnie jak w Koszalinie – „poszatkowane”.

– Nie mogłem w to uwierzyć, gdy dowiedziałem się, że Słupsk położony zaledwie 18 km od Ustki nie ma ścieżki rowerowej nad morze!

– Wkrótce zostanie ona otwarta. Zazdroszczę, że koszalinianie mają ścieżkę do Mielna.

– Koszalin ma ścieżkę nad morze, bo wybudowali ją Niemcy – żartował prowadzący spotkanie Jacek Wezgraj, członek Koszalińskiej Masy Krytycznej.

Robert Biedroń mówił o sobie, że jest utopistą i marzycielem.

– Nie byłoby mnie tutaj, gdybym nim nie był – dodał. Właśnie utopijne wizje zarzuciła prezydentowi Słupska prezes Zarządu Oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego w Koszalinie Małgorzata Chyła. – Jestem zaniepokojona pana planem połączenia dwóch szkół w jedną – mówiła. Robert Biedroń tłumaczył, że w zarządzanym przez niego mieście obowiązuje skostniały, niezmieniany od ponad 10 lat system edukacji. W tym czasie ubyło ponad 10 tys. uczniów. – 60% osób w słupskich liceach nie mieszka w Słupsku, są z sąsiednich gmin, a one nie dokładają do ich nauki ani grosza – odpowiadał. – Nie podejmę żadnych decyzji wbrew woli mieszkańców. Zamierzam z nimi konsultować tak wiele decyzji, jak to tylko możliwe. W tym przypadku muszę od początku wytłumaczyć im, na czym polega budżet i przekonać, że jeśli nie zaoszczędzimy w tym miejscu, zabraknie pieniędzy na drogi lub pomoc społeczną.

daniem Biedronia duży nacisk trzeba położyć na obywatelską edukację mieszkańców. Powinni oni interesować się sprawami miasta i chcieć się wypowiadać. – Partie polityczne zmonopolizowały podejmowanie decyzji. Nie wsłuchują się w głosy mieszkańców, a kiedy nawet muszą, oni są już zniechęceni – tłumaczył. – Nie chcę być zakładnikiem żadnej partii. Choć miałem różne propozycje, by w zamian za stanowiska zapewnić sobie większość w radzie miejskiej. Nie jest mi to potrzebne. Mądre decyzje nie wymagają konsultacji. Przykład? Jednomyślne przegłosowanie budżetu na bieżący rok (w 23-osobowej radzie tylko dwie osoby reprezentują klub KWW Roberta Biedronia – dop. red).

W kampanii wyborczej Robert Biedroń zapowiedział, że chciałby „służyć mieszkańcom Słupska” przez 8 lat. Na spotkaniu w Koszalinie unikał powtórzenia tej deklaracji. Jak zapewniał, skupia się na tym, by najbliższe cztery lata były owocne.

Trzy miesiące prezydenta Roberta Biedronia:obniżył pensje zarządom miejskich spółek i ograniczył ich skład do maksymalnie dwóch osób (rekord padł w Przedsiębiorstwie Gospodarki Mieszkaniowej – oprócz prezesa, wielotysięczne pensje otrzymywali: dyrektor zarządzający i aż siedmiu pełnomocników);zmniejszył liczbę członków rad nadzorczych w miejskich spółkach i obniżył ich wynagrodzenie o ponad połowę;obniżył swoją pensję z ponad 12 do 10 tys. zł;zabrał urzędnikom dodatki na benzynę, polecił korzystanie z rowerów lub miejskiej komunikacji;z trzech limuzyn pozostawia dwie, jednego z dwóch kierowców przeniósł do innej pracy, do ratusza jeździ rowerem lub autobusem;w ratuszu pije się wodę z kranu;zlikwidował nieefektywne: Agencję „Ziemia Słupska” oraz Wydział Obsługi Prawnej, zwolnił dyrektora Wydziału Komunikacji;pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie dostali podwyżkę;osobiście udziela ślubów, pary z całej Polski ustawiają się w kilkumiesięcznej kolejce;na cotygodniowych poniedziałkowych konferencjach prasowych zdaje raport z tego, co zrobił przez ostatnie dni i co zamierza w nadchodzących;zmniejszył budżet Straży Miejskiej, co przełożyło się na zmniejszenie liczby etatów o pięć;podniósł o 10% wysokość czynszów w mieszkaniach komunalnych;zorganizował imprezę sylwestrową ze znaną restauratorką Magdą Gessler.

Marcin Napierała

Dodaj komentarz


Kod antysapmowy
Odśwież

Oglądasz teraz: Urzędnicy Biedronia będą pedałować