Miasto - Tygodnik Koszaliński

Skobel i kłódka nie wystarczą

Jesień to czas robienia porządków w piwnicach, w których przechowujemy nie tylko przetwory, ale i różne cenne dla nas przedmioty. Dlatego warto odpowiednio ją zabezpieczyć, żeby jej zawartość nie kusiła potencjalnych złodziei.

Policjanci dostają zgłoszenia o włamaniach do piwnic na koszalińskich osiedlach. Nie zawsze w ich trakcie coś ginie, ale zawsze jest to sygnał, że złodzieje bezkarnie sforsowali zamknięcie do pomieszczenia. Policjanci przypominają o dokładnym zabezpieczaniu swoich mieszkań i piwnic. Często znajdujące się, zwłaszcza w piwnicach, cenne przedmioty, np. rowery czy elektronarzędzia, są w zainteresowaniu przestępców, którzy kradną to, co mogą później łatwo sprzedać.

Czekając na broń przeciw wirusom

 Szczepionka :: Fot: Magda Pater

Pacjenci, lekarze i farmaceuci czekają na obiecaną przez Ministerstwo Zdrowia większą liczbę aktualnych szczepionek przeciwko grypie. Na razie do Polski trafiło 10 proc. z 2 mln zamówionych partii. Jednak zdaniem specjalistów nie ma powodów do obaw, bo nie trzeba się koniecznie zaszczepić we wrześniu. Warto poczekać do października, a nawet do listopada, aby dawka szczepionki chroniła nas przed powikłaniami grypy do końca sezonu grypowego.

Wracamy do tematu profilaktycznych szczepień przeciwko grypie, bo w tym roku więcej osób niż w latach poprzednich chciałoby w ten sposób zmniejszyć ryzyko zachorowania na tę chorobę zakaźną.
– Sama grypa nie jest groźna, ale jej powikłania już tak – przypomina Gabriela Kowalska-Karaczun, lekarz rodzinny NZOZ Panaceum. – U niektórych osób, zwłaszcza u tych, które mają choroby współistniejące, powikłania grypy mogą doprowadzić do śmierci. Choroby współistniejące to przede wszystkim choroby układu krążenia i oddechowego, a także cukrzyca.
Dlatego grypy nie wolno lekceważyć, nawet gdy się jest młodym i wcześniej nie przechodziło się poważniejszych infekcji. Nieleczona grypa może doprowadzić np. do zapalenia mięśnia sercowego, które czasem wymaga przeszczepu tego organu.

Jak budowlaniec został filmowcem

 Marcin Maślanka :: Fot: Magda Pater

Marcin Maślanka jest współtwórcą filmów historycznych, których większość dotyczy naszego miasta i regionu. Jego produkcje były wyświetlane w kraju i za granicą. Za swoją działalność otrzymał wiele nagród – w tym nagrodę prezydenta Koszalina. Jest również kawalerem Srebrnego Krzyża Zasługi.

Od dziecka jesteś mieszkańcem naszego miasta, znanym jako współtwórca filmów o tematyce historycznej, nie jesteś jednak ani filmowcem, ani historykiem.
– To prawda. Formalnie nie mam wykształcenia ani filmowego, ani historycznego.

Ale od czegoś ta pasja musiała się zacząć?
– Zgadza się. To zaczęło się w dzieciństwie. Dzięki dziadkowi.

Penderecki, Kilar i Beethoven

 Inauguracja sezonu :: Fot: Magda Pater

Utwory tych trzech wybitnych kompozytorów zaproponowała publiczności Filharmonia Koszalińska podczas inauguracji 65. sezonu artystycznego. Gościnnie wystąpił związany z Koszalinem klarnecista - Andrzej Wojciechowski.

Obostrzenia związane z pandemią nie przeszkodziły FK w zorganizowaniu tego wyjątkowego wydarzenia muzycznego. Co więcej, obecna sytuacja uczyniła je nawet bardziej elitarnym. Gra filharmoników, mimo ograniczonego wskutek obostrzeń składu była na wysokim poziomie. Należy również pochwalić bardzo urozmaicony repertuar, w którym pojawiły się utwory, które z pewnością stanowiły wyczerpującą dawkę muzyki na jeden wieczór.

Dwadzieścia jeden ząbków

 Kapsle :: Fot: Magda Pater

Ten drobny, zadziwiająco prosty w konstrukcji przedmiot zrewolucjonizował system zamykania różnych napojów gazowanych. Szybko wyeliminował poprzednika – zamknięcie pałąkowe składające się z drutu, porcelanowego korka i gumowej uszczelki, które wynalazła na początku XX w. firma Siemens. Metalowy kapsel, bo o nim mowa, okazał się tańszy, prostszy w produkcji i skuteczniejszy. Jedynym problemem była konieczność wymyślenia jeszcze otwieracza, by zdjąć z szyjki butelki krążek obejmujący ją ząbkami. Dzisiaj bez kapsla ani rusz, a zamyka się nim głównie szklane butelki piwa, bo wody i inne napoje gazowane kupujemy w plastikowych butelkach z nakrętką. Zdarza się „kapslowane” wino musujące.

Kalendarz Świąt Nietypowych proponuje uczcić dzień tego malutkiego krążka 21 września. Argument jest nie do zbicia – kapsel piwny otwiera codzienne i niecodzienne spotkania, rozmowy przyjaciół, rodziny, znajomych. Towarzyszy nam często, ale nie zwracamy na niego należytej uwagi. Co to jest ów kapsel? Inaczej nazywa się zamknięciem koronowym, wykonany jest z blachy stalowej. Waży 2 gramy. Wierzch pokrywa farba z nadrukiem nazwy firmy, jej logo, czy co tam sobie producent wymyśli. Wewnątrz jest wyścielony uszczelką, początkowo korkowo-papierową, obecnie z tworzywa sztucznego. Kapsel ma od lat 60. ub.w. zawsze 21 ząbków. Początkowo było ich 24, ale metodą prób i błędów ustalono, że 21 to liczba optymalna, także w aspekcie produkcji kapsla, jak i pracy automatu zamykającego nim butelkę.

Daj mi swój numer telefonu...

 Książka telefoniczna :: Fot: Magda Pater

Ta publikacja jest bohaterem wyzwania aktorskiego. Mówi się bowiem o zdolnym aktorze, że „ten, to zagra nawet książkę telefoniczną, czyli literaturę o wielu bohaterach i zerowej akcji”. Czy książki telefoniczne jeszcze istnieją i czym dzisiaj są?

Papierowa książka telefoniczna pojawiła się po raz pierwszy w 1878 roku w USA. Zawierała spis 50 nazwisk, lecz bez… numerów telefonu. Owszem, takie łącze już było, ale abonentom nie nadawano numeru, choć aparat stał na szafce. Dzwoniło się przez podniesienie słuchawki i poproszenie operatora o połączenie z którąś z osób będących na liście.
Z czasem książki telefoniczne robiły się coraz grubsze i w krajach, gdzie telefonizacja rozwinęła się najszybciej, były cennym źródłem informacji dla poszukujących zagubionych znajomych, przyjaciół, kontrahentów. Publikacja zyskała swój wzór, jednakowy na całym świecie. Pierwsza część to spis abonentów w porządku alfabetycznym, z podaniem numeru telefonu oraz ulicy i numeru posesji. Cześć druga to spis instytucji lokalnych, firm, różnych fabryk, gabinetów, itp. Oczywiście, były to telefony zwane stacjonarnymi. Tak wyglądały także polskie książki telefoniczne. Kto książki nie miał, bo nie posiadał telefonu – mógł skorzystać z biura numerów. Początkowo wydawca, czyli Poczta Polska, zamieszczał po prostu spisy wszystkich swoich abonentów. Z czasem posiadacz numeru musiał wyrazić na to zgodę. W 1997 roku weszła w życie ustawa o ochronie danych osobowych, a kilka lat później prawo telekomunikacyjne w tej samej sprawie. Książka telefoniczna przestała być pełnym źródłem wiedzy. A dzisiaj?

Najpierw wiadukt, potem most

 Wiadukt kolejowy :: Fot: Magda Pater

Budowa mostu nad al. Monte Cassino ma kosztować ok. 30 mln zł i potrwać kilka lat. Jego zamknięcie, do którego doszło pół roku temu, paraliżuje ruch kołowy w innych częściach miasta, zwłaszcza w godzinach szczytu. Dodatkowe utrudnienia, szczególnie w przemieszczaniu się TiR-ów po Koszalinie, powoduje zwężenie remontowanego odcinka ul. Władysława IV. W złym stanie technicznym jest też wiadukt kolejowy w ciągu tej ulicy. Władze Urzędu Marszałkowskiego i Zachodniopomorskiego Zarządu Dróg Wojewódzkich w Koszalinie postulują szybkie rozwiązanie tego ostatniego problemu. Remont wiaduktu ma kosztować 4 mln zł i potrwać najwyżej rok.

Tomasz Sobieraj, wicemarszałek województwa zachodniopomorskiego, przekonuje, że to szybkie i tanie – w porównaniu z szacowanym kosztem budowy mostu w odcinku Drogi Krajowej nr 11 –rozwiązanie problemu tranzytu TiR-ów.
– One od pół roku rozjeżdżają Koszalin – zaznacza samorządowiec. – A my, razem ze specjalistami od mostów i drogownictwa, znaleźliśmy sposób na to, aby je wyprowadzić z miasta, przy zmianie stałej organizacji ruchu na rondzie im. gen. Maczka w ciągu ulicy Władysława IV. Pomoże to uniknąć problemu jazdy pasem zewnętrznym, co zwiększy przepustowość tego ronda.

Pomóż Kajtkowi pokonać SMA

 Kajtek :: Fot: Archiwum prywatne

10 kwietnia br. rodzice Kajetana Gatzke otrzymali wstrząsającą diagnozę. Okazało się, że mały, bo zaledwie 18-miesięczny Kajtuś choruje na rdzeniowy zanik mięśni typu 1 (SMA1). To rzadka choroba o podłożu genetycznym, która jest wynikiem mutacji w genie SMN1. Przez wadę tego genu obumierają neurony w rdzeniu kręgowym, odpowiadające za skurcze i rozkurcze mięśni. Powoduje to osłabienie, a w rezultacie zanik mięśni.

Pierwsze objawy u Kajtka pojawiły się na przełomie listopada i grudnia. Wszyscy rówieśnicy chłopca robili już wtedy postępy motoryczne. Jednak nie on. Zaniepokoiło to jego rodziców, którzy od razu postanowili skonsultować się w tej sprawie ze specjalistą. – Pojechaliśmy do neurologa w Szczecinie, który zbadał Kajtka i stwierdził, że nie widzi żadnego problemu. Drżały mu troszkę rączki, ale lekarz powiedział, że to przez emocje, że właśnie tak to wyraża. Zaufałam mu i przestałam szukać przyczyny. Przyszedł styczeń, luty, a Kajtek nadal nie siadał, podczas gdy inne dzieci zaczynały siadać czy raczkować. U nas nie było o tym mowy – opowiada Paulina Waraksa, mama chłopca.

Wielkie kocie świętowanie

 Simba :: Fot: Magda Pater

30 sierpnia koszalińska Koci Miętka obchodziła drugie urodziny. Była to rocznica tym bardziej wyjątkowa, ponieważ dzięki jej wsparciu już ponad sto kotów zyskało dom i kochającą rodzinę. W jaki sposób można osiągnąć tak wspaniały wynik?

Okazuje się, że duży wpływ na zwiększenie liczby kocich adopcji miała zmiana lokalizacji kawiarni. – To była najważniejsza sprawa. Dzięki temu więcej osób nas widzi. Możemy też więcej pomagać. Przez okres wakacji mieliśmy bardzo dużo adopcji właśnie z tego powodu. Są goście z Koszalina, którzy nie wiedzieli o naszym istnieniu – wyjaśnia Kamil Szewczyk, właściciel Koci Miętki.

Strona 1 z 1412

Oglądasz teraz: Start